Bulwar w Koninie o tej porze roku ma jeszcze w sobie ciepło, ale już nie ma w sobie lata. 6 września, kiedy miasto po raz kolejny zorganizuje pożegnanie lata, stanie tam coś, czego wcześniej na tym bulwarze nie było: stoisko kampanii #EuroTipy, ogólnopolskiej inicjatywy Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Trafiliśmy na trasę obok zaledwie siedmiu innych miast, a nasze Stowarzyszenie jest gospodarzem przystanku w Koninie.
Kampania #EuroTipy w założeniu mówi młodym ludziom coś prostego: Unia Europejska to nie tylko duże liczby i duże inwestycje. To też pierwsza praca za granicą, pierwsza umowa najmu opłacona z grantu, pierwszy wyjazd, na który nikt w rodzinie by się nie złożył. Trudność takich kampanii polega na tym, że łatwo utknąć na poziomie hasła. Stoisko, ulotka, hashtag. Nikt nie pamięta hasła. Ludzie pamiętają historie.
Postanowiliśmy przy okazji Kampanii #EuroTipy pokazać lokalnych młodych bohaterów. Nie chodzi o duże nazwiska. Chodzi o ludzi z naszego regionu, którzy w ciągu ostatniego roku zrobili coś, czego przed rokiem sami by po sobie nie oczekiwali. Wyjazd na wolontariat, który zamienił się w decyzję o studiach za granicą. Petycję, która zebrała ponad sześćset podpisów. Projekt, który dwie licealistki zamieniły w Złotego Wilka na ogólnopolskim konkursie.
To nie są historie wymyślone na potrzeby kampanii, lecz historie, które w Aglomeracji Konińskiej dzieją się od dawna, a #EuroTipy da im mikrofon i większą publiczność.
Nasz region ma swoją własną, niezbyt wygodną historię. Wielkopolska Wschodnia to jeden z obszarów objętych Funduszem Sprawiedliwej Transformacji, czyli miejsce, gdzie odejście od węgla nie jest abstrakcyjnym postulatem klimatycznym, a codziennym pytaniem o to, co dalej z pracą, z miastem, z tym, kim się jest, kiedy kopalnia i elektrownia przestają być odpowiedzią. W tym kontekście historie młodych ludzi, którzy znaleźli sobie inną drogę, niekoniecznie związaną z węglem, mają wagę większą niż zwykła ciekawostka lokalna.
6 września przy stoisku #EuroTipy będzie scena, mikrofon, kamera i kilkanaście osób gotowych powiedzieć, co im się w życiu udało dzięki temu, że ktoś zdecydował się dać im na to pieniądze albo możliwość. To niewielki gest w skali globalnej. Dla Konina i dla tych kilkunastu osób, niekoniecznie.

