Kolejne dwie uczestniczki (z Lichenia i z Konina), które wzięły udział w projekcie Akademia Młodych Liderek i Liderów Aglomeracji Konińskiej- o swoim projekcie mówiły w lokalnej stacji radiowej. Nie dlatego, że ktoś ich poprosił – dlatego, że było o czym mówić. Rozmawiał z nimi Mateusz Krzesiński z Meloradia. W ramach własnej Akcji Lokalnej – dziewczyny zrobiły warsztaty ze sztuki dla dzieci. I zrozumiały coś, czego nie ma w żadnym podręczniku.

Julia najpierw pomyślała: „może pójdę, może nie.”

Aurelia chciała od razu. Różnica charakterów, która – jak się okazuje – nie miała żadnego znaczenia. Bo Akademia Młodych Liderek i Liderów Aglomeracji Konińskiej zadziałała na nie obie. Tylko każdą po swojemu.

To projekt, który mógłby być kolejną inicjatywą samorządową: logo na roll-upie, kilka wykładów, certyfikat. Nikt by nie pamiętał, nikt by nie wspominał. Stał się jednak czymś innym – i to nie przez szczęśliwy przypadek, lecz przez przemyślaną decyzję: zrezygnować z pozorów dydaktyki na rzecz doświadczenia.

Pierwsze zajęcia zrobiły na uczestniczkach wrażenie. Nie było wykładów. Był chaos z instrukcją. Jedna z grup musiała się dogadać, nie mogąc jednocześnie mówić, widzieć ani słyszeć – każdy uczestnik z innym ograniczeniem, każdy z innym kawałkiem informacji potrzebnej do wspólnego celu. To ćwiczenie na komunikację wyglądało jak teatr absurdu. W rzeczywistości było precyzyjnym odzwierciedleniem każdej organizacji, w której prawa ręka nie wie, co robi lewa.

„Każde zadanie miało ukryty sens” – mówi Aurelia. I tego ukrytego sensu nie trzeba było tłumaczyć po fakcie. Można go było poczuć.

Projekt ma swoją logikę. Uczestnicy – uczniowie i uczennice z terenów aglomeracji konińskiej – nie tylko uczą się, jak prowadzić działania społeczne. Muszą takie działanie przeprowadzić. Naprawdę. Z prawdziwymi ludźmi.

Julia i Aurelia wybrały sztukę. Dla Julii to naturalne – rysuje i maluje. Ale wybór tematu to nie był kaprys osobistej pasji. To była diagnoza problemu, który znają wszyscy, choć mało kto go nazywa wprost: ludzie chodzą do muzeum i oceniają obrazy jako „ładne” albo „brzydkie”. Koniec historii. „Chciałyśmy pokazać, że każdy obraz ma swoją ideę” – mówi Julia. Ich warsztat trafił do czwartoklasistów. Teoria kolorów, struktura pracy w grupie, a potem – całkowita wolność twórcza. Stos materiałów, zero instrukcji, maksimum możliwości. Dzieci stworzyły prace, których nie powstydziłoby się niejedno całkiem poważne muzeum. „Byli bardzo zadowoleni. Mogli wyrazić siebie i rzeczywiście coś zrealizować” – mówi Aurelia.

To zdanie brzmi prosto. Ale kryje się w nim coś, co pedagodzy, terapeuci i specjaliści od zarządzania wiedzą dobrze: możliwość wyrażenia siebie w ramach, które ktoś dla ciebie zbudował, to jeden z najpotężniejszych mechanizmów budowania sprawczości. Julia i Aurelia – nie jako dorosłe ekspertki, lecz jako siedemnastolatki z pomysłem – dały dzieciom coś, czego szkoła rzadko potrafi dać: poczucie, że to, co robię, ma znaczenie.

Julia ma teorię sztuki, której nie znajdziecie w żadnym programie nauczania.

„Kreatywność to po prostu umiejętność kreowania nowej idei i chęć jej realizacji” – mówi. I dodaje, że w szkole myśli się, iż rysowanie to wrodzony talent. „A przecież można się tego nauczyć przez codzienną praktykę.”

To nie jest cytat z podręcznika do plastyki. To obserwacja kogoś, kto sam przez to przeszedł.

Akademia nie uczyła Julii i Aurelii, jak mówić mądrze. Nauczyła je myśleć w sposób, który sprawia, że to, co mówią, brzmi mądrze samo z siebie.

Byłoby łatwo napisać, że taki projekt „buduje liderów przyszłości” i że „młode pokolenie to nadzieja regionu”. Takie zdania są zawsze prawdziwe i zawsze puste.

Prawda jest prostsza i dlatego trudniejsza do zignorowania: w pewnym rejonie w Polsce, w którym statystyka demograficzna i gospodarcza nie daje powodów do przesadnego optymizmu, ktoś postanowił zainwestować nie w infrastrukturę, lecz w refleks – zdolność młodych ludzi do dostrzegania problemu, projektowania odpowiedzi i realizowania jej w realnym świecie.

Julia miała mieszane uczucia, zanim pojechała na pierwszy zjazd. Aurelia była pewna. Po wszystkim obie mówią to samo: warto było. I że będą robić kolejne rzeczy.

To nie jest szczególnie dramatyczne zakończenie. Ale prawdziwe zakończenie rzadko jest dramatyczne. Polega na tym, że coś się zaczęło.

Jeśli znasz kogoś takiego jak Julia albo Aurelia – powiedz im, że jest miejsce właśnie dla nich. Już wkrótce ruszą zapisy do kolejnej edycji projektu. Zapraszamy do obserwowania naszej strony i kanałów na facebooku/ instagramie – już niedlugo pojawi się więcej informacji.

Projekt „Akademia Młodych Liderów i Liderek Aglomeracji Konińskiej.” nr FEWP.10.01-IZ.000036/24 realizowany w ramach: Priorytetu 10 „Sprawiedliwa transformacja Wielkopolski Wschodniej” Działania 10.01 „Rynek pracy, kształcenie i aktywne społeczeństwo wspierające transformację gospodarki”